...real beat...
co ja mam powiedziec... samotna podroz z plecakiem namiotem i spiworem przez pol Polski a nastepnie do Pragi i jeszcze kilkadziesiat kilometrow dalej gdzie wsrod malowniczych gor i przepieknych krajobrazow dostalam to czego chcialam. festiwal byl w porzadku, poznalam mnostwo cudownych ludzi, odkrylam ze podrozowanie samemu nie jest wcale nudne, nauczylam sie rozbijac namiot;D hehe i wrocilam pare dni pozniej niz planowalam. koncert Anthonego B to kawalek mistyki jak dla mnie, bo spelnilo sie w koncu marzenie, nie znam nawet slow zeby pisac to co sie we mnie utrzymuje do tej pory. caly ten wyjazd uwazam za jedna z najlepszych przygod w moim zyciu. tam gdzie slychac muzyke tam sa dobrzy ludzie:)
powrot do rzeczywistosci byl trudny. po kilku przegadanych nockach, ogromnej dawce dobrej muzyki i pozytywnej energii, 1 godzina snu, 15 godzin w pociagu i egzamin....
warto bylo:)
bless!!!
powrot do rzeczywistosci byl trudny. po kilku przegadanych nockach, ogromnej dawce dobrej muzyki i pozytywnej energii, 1 godzina snu, 15 godzin w pociagu i egzamin....
warto bylo:)
bless!!!











0 Comments:
Post a Comment
<< Home