To the limits

...i niech ten usmiech ktory teraz na mojej buzce gosci nie opuszcza mnie juz przez caly roczek ten i kolejne... jest wszystko dobrze...
czy to szczescie? nadzieja? jakby sie nie nazywalo to jakis mi sie swiat jawi w kolorze bardziej teczowym o waniliowym smaku i konsystencji waty cukrowej. i niech narazie tak zostanie:)niech bedzie juz tak zawsze:)albo jeszcze lepiej:)

0 Comments:
Post a Comment
<< Home