...daj mi moment...




















warszawa da sie lubic szczegolnie o poranku. impreza jak impreza. poprostu piatek, nie do konca moj swiat, ale staram sie przyzwyczaic chociaz na chwilke. od jutra biore sie do pracy wiec traktuje to jeszcze jako odreagowanie.prawda taka - nienawidze warszawy, jedyne co mnie tu trzyma na chwile to praca. nic poza tym. jeszcze troche mam szpital w glowie i ponowne przystosowanie sie do swiata sprawia mi momentami trudnosci. dzisiaj jednak odpoczelam. ogolnie nie stalo sie nic szczegolnego, ale poranna glupawka doprawdy poprawia humor, w zadnym wypadku nie mialo to zwiazku z jakimkolwiek alkoholem - z racji antybiotykow czekaja mnie abstynenckie wakacje, co mi raczej wcale nie przeszkadza.
jakies sprostowanie: posta w dresie spotkana w metrze - nie weidzialysmy czy to mezczyzna cz kobieta - doprawdy, totalna konsternacja, reszta: "mam to" - powiedzmy ze potrzeba chwili.
ogolnie rzecz biorac powoli wracam do rzeczywistosci, zaczynam zyc od do, troche mi teraz tego potrzeba, za duzy sie zrobil balagan, pora zaprowadzic porzadki i spokoj w glowie, juz czas najwyzszy. posmialam sie i wysmialam dzisiaj siebie, troche to miasto, ktorego nienawidze i nawet sie go czasami boje, troche rozbilam niepokoju, ktory sie gdzies kumuluje w podswiadomosci, bo ostatnio nontop sie cos zmienia, caly czas sie trzeba o cos bac, jakis atak na moja glowe, ale powoli rozcinam druty, ktore krepuja mysli i zaciskaja sie coraz mocniej na tym co mi pozwala byc taka jaka byc chce. odpoczelam. znowu czas na zmiany.
tymczasem re-fleksji koniec nadszedl. pora isc spac jest 8 rano a ja jeszcze na nogach beztrosko witam nowy dzien. zasypiam wiec z nieuzasadnionym spokojem i swiadomoscia ze wszystko sie pouklada:)

2 Comments:
At 5:53 PM,
Anonymous said…
"...wyginam smialo cialo..." :)
At 6:03 PM,
Anonymous said…
rury rulez:p
Post a Comment
<< Home