...dzień w dzień to samo a ja chcę towarzyszyć w locie kormoranom...

Some people spend a lifetime, only experience politics and religion Some people seize every moment, others stay governed by indecision Some people live their life like a victim, resign to failure and them refuse fi see that Just siddung and a complain bout the system And nuh wah try noten? No star! A nuh me that!!!

Sunday, January 20, 2008

...od lat ooh yeee!!!...


wszytsko jest na swoim miejscu. praca posilek i sen. czas na wszystko wszystkich i wszystkiemu sie oddanie. coraz wiecej mi spada na glowe a ja mam glowe coraz mocniejsza i nie straszne juz demony i czarownice ktore probuja mi spokoj zaklocic. czuje sie jakbym wyzdrowiala z jakiejs dlugotrwalej choroby psychicznej. pobudka. wszystko zrobilo sie normalne. nie tlumacze sobie tego czego wytlumaczyc sie nie da. metafizyka. trzeci swiat idei... szczesliwa jestem najbardziej. naj-bar-dziej. skrzydla ku niewiadomemu. imie jego jak wrobel mlody tak slodko jest je piescic wziawszy w obie dlonie... usmiech za usmiechem. sypia sie usmiechy. wszedzie ich pelno jak zarazliwe rumianki albo stokrotki. jak sie kocha to sie wie. jak sie wie to dobrze. jak dobrze to nic nie psuc w takim swiecie. eh... zawsze bylo szalenstwo, zawsze byly skrzydla, od kiedy pamietam to dzialala szkola latania niedoszlych aniolow (moze tych zielonych od A...:)) teraz rozkladam skrzydla i razem z moim oblokiem wracamy powoli do blizni...

p.s. a co tu robi zdjecie z Berlina... a to, że to rozważania na temat odlotów, tych za dalekich też:)

2 Comments:

  • At 8:35 PM, Anonymous Anonymous said…

    dobrze widzieć Cię szczęśliwa :)

     
  • At 6:08 PM, Blogger miriam said…

    bo szczęśliwość jest z natury mile widziana:P

     

Post a Comment

<< Home