...let's chill...
Na niebie jest niebo błękitnea słońce ma kolor słońca, a już dawno nei miałam takiego luzu jak teraz. Wczoraj totalna napinka, o mało co nie spóźniłam się do pracy, poszłam bez sniadania i w kiepskim stanie. Wylałam piwo i dwa driny, ale odwiedzili mnie Marcel z Dianką i jakos wróciłam do siebie. Ale nontop stres każdy cos ode mnie chce, musze być w kilku miejscach na raz. A dajcie wy mi swiety spokój!! Wieczorem dostałam jeszcze dwa miłe telefony naznaczone jakąs przyjaźnią. I od tamtego momentu, paląc sobie fajkę na balkonie złapałam totalny chillout w głowie. luz, spokój i zero napięcia, 100& dystansu i powoli... powoli... wszystko poczeka. trochę dla siebie z tego swiata. i niech na mnie krzyczą i narzekają... i niech mnie nawet ganiają po Grzybowskiej jak ostatnio. ja sie ucze spokoju i bardzo mi z tym dobrze. let's chill...

1 Comments:
At 5:11 PM,
Anonymous said…
no i brawo :)))
buzi :* i do zoo w lbnie!!! oby jak najszybciej!!!
Post a Comment
<< Home