zima mija

... powoli jak snieg, mroz, wiatr na twarzy, policzki zmarzniete, mysli i marzenia uwiezione w lodzie, wszystko skostniale i rozdygotane. z czasem jak topnieje to co bylo ponad odslania sie to co bylo pod tylko mniejsze, mniej wyraziste i mniej zywe. mnie tez na swiecie mniej i nie chodzi o te kilka kilogramow bynajmniej tylko o to co daje i wnosze dla swiata. reakcja jednostronna. wszystko pozapisywane, poupychane po kieszeniach, samos ie zapomina, samo paruje, znika, przeklada sie na wieczne nigdy, glos podnosze bo nie moe wytrzymac, placze czasami jak juz nie podnosze glosu, powoli zapominam ze jest, ze bylo, ze bedzie. usprawiedliwiam sie ale bezskutecznie. to tylko zmeczenie, tylko nie moge, tylko czasami nei mam sily pamietac, prosic, przepraszac...
niech bedzie juz cieplej bo ja juz jak zmarznieta roslina czekam na swiatlo bo cos z moja fotosynteza nienajlepiej...
