Wednesday, January 30, 2008
Sunday, January 27, 2008
Thursday, January 24, 2008
...książe Alba to on podły był...


... i Henryk V po smierci udal sie do zakonu
a ci sarmaci to sobie te portrety trumienne na scianach wieszali takie tam rozne inne madre pomysly,
juz niedlugo i koniec...
sesja sresja - wiadomo.
dzisiaj odpoczywamy i sie dobrze bawimy:)
damy rade bo nie mamy innego wyjscia:)
hahaha a ja i tak ostatni egzamin zdaje w moim ulubionym stylu turystycznym czyli prosto z pociagu:P
Sunday, January 20, 2008
...od lat ooh yeee!!!...
wszytsko jest na swoim miejscu. praca posilek i sen. czas na wszystko wszystkich i wszystkiemu sie oddanie. coraz wiecej mi spada na glowe a ja mam glowe coraz mocniejsza i nie straszne juz demony i czarownice ktore probuja mi spokoj zaklocic. czuje sie jakbym wyzdrowiala z jakiejs dlugotrwalej choroby psychicznej. pobudka. wszystko zrobilo sie normalne. nie tlumacze sobie tego czego wytlumaczyc sie nie da. metafizyka. trzeci swiat idei... szczesliwa jestem najbardziej. naj-bar-dziej. skrzydla ku niewiadomemu. imie jego jak wrobel mlody tak slodko jest je piescic wziawszy w obie dlonie... usmiech za usmiechem. sypia sie usmiechy. wszedzie ich pelno jak zarazliwe rumianki albo stokrotki. jak sie kocha to sie wie. jak sie wie to dobrze. jak dobrze to nic nie psuc w takim swiecie. eh... zawsze bylo szalenstwo, zawsze byly skrzydla, od kiedy pamietam to dzialala szkola latania niedoszlych aniolow (moze tych zielonych od A...:)) teraz rozkladam skrzydla i razem z moim oblokiem wracamy powoli do blizni...
p.s. a co tu robi zdjecie z Berlina... a to, że to rozważania na temat odlotów, tych za dalekich też:)
Wednesday, January 16, 2008
Sunday, January 13, 2008

Za długo milczę
Pewnie chcesz
Usłyszeć coś ode mnie
Właściwie wszystko jedno co
Byle słuchało się przyjemnie
Po co wspominać
Padał deszcz
A ty wybiegłaś ku mnie
Po co powtarzać
Sama to wiesz
A ja rozumiem
Nie będę pytał cię o zdrowie
Ani czy drażni cię
Ta plucha
Bo to, co właśnie teraz powiem
To bardzo ważne
Słuchaj:
Małe jasne - to jest piwo
Duże jasne - to jest słońce
Mała czarna - to jest kawa
Duża. czarna - to jest noc
Noc odchodzi, słońce wschodzi
Chyba nam go nie ubyło
Mała miłość - to nic nie jest
Duża miłość - to jest miłość
Łatwo się zgubić
Wielki świat
I tyle rzeczy na nim
I nie jest wszystko jedno co
Mówią do siebie zakochani
Co jest coś warte, a
Co kłamie
Bez tego miłość
Bywa krucha
Więc proszę, naucz się na pamięć
To takie proste
Słuchaj:
Małe jasne - to jest piwo...
Duże jasne - to jest słońce
Mała czarna - to jest kawa
Duża czarna - to jest noc
Noc odchodzi, słońce wschodzi
Chyba nam go nie ubyło
Mała miłość - to nic nie jest
Duża miłość - to jest miłość
Thursday, January 10, 2008
Spokojnie
już dobrze. już powoli się wszystko układa. po kolei nawlekam koraliki ostatnich zdarzeń i postaram się ich lepiej pilnować w przyszłości. Kwestia mocnego supełka. zawiązania.nierozerwalności. a mi się już coraz rzadziej piszą słowa coraz smutniejsze. zapominam powoli, że potrafi boleć, że jest smutek, łzy występują już tylko w formie radosnej a dni choć nie wiem jak długie to nie puste bynajmniej. wypełniam czas, który mam. tylko dusza momentami szwankuje i za bardzo skłania się ku cudzym problemom, czasami to nawet chyba chciałaby być w kimś innym żeby tylko pomóc. ale to przecież obłok zerwany z nieba, moze dlatego mówią, że ja to z głową w chmurach chodzę. Obłok utkany z tylu różnych radości wesołości i samocieszących się struktur tylko to wszystko pozszywane nitką tak delikatną, prawie, że niewidoczną i najmniejszy dotyk złych zdarzeń bez trudu ową nitkę przerywa. oj, muszę tej mojej dobrej duszy pilnować żeby nie skłaniała się ku złemu. dualizm psycho-fizyczny jak najbardziej. myślę, że Kartezjusz ma dużo racji. chociaż ja nie wątpię... poza tym to wiesz, ostatnio się zmienia coraz więcej i częściej, na dobre się zmienia oczywiście, gdyby na złe to powiedziałabym, że sie raczej psuje. proces autodestrukcji sie zakończył. już więcej nie będzie. ty czasami mnie próbujesz sprowadzac na ziemie, ale jak ktoś kto taknaprawde jest obłokiem może stąpać po ziemi... fizycznie tak jest, owszem, tu się z toba zgodzę, ale wiesz, ja tak naprawdę jestem kilka centymetrów ponad chodnikami (ooo to prawie jak PfK). poza tym kocham Go szalenie, wiesz to niewytłumaczalne trochę. jakoś bym to odniosła do kwestii tegoż dualizmu psychofizycznego, kompletne dopasowanie prowadzące do spełnienia swoistego ideału. wyższa metafizyka, relatywizm az nadto... punkt odniesienia wszystkich decyzji, działań i pragnień. serce uskrzydlone, obłok wykazuje tendencje wzlatujące a wszelkie zmysłowe doznania satysfakcjonują to do czego skłania natura człowiecza... czasami mnie tylko boli głowa, ale to chyba pozytywny ból ponieważ spowodowany jest natłokiem myśli dobrych... tyle możliwości... tyle siły... trochę bym sie nawet zgodziła z Popperem co do rywalizacji tych moich tworów wyobraźni sa coraz lepsze i lepsze, z tym że u mnie w końcu osiągną ideał a u niego to nigdy niema końca i do niczego efektywnego nie prowadzi. myślisz sobie, że filozofuję... czasami mam po prostu taki dzień jak dzisiaj, że nasuwają mi się takie a nie inne myśli, muszę zaktualizować stan swojej świadomości psychicznej i zrobić bilans wszelkich przemyśleń. a teraz, wybacz - całkiem prawdopodobne, że Cię zanudzam, trudno..., a może chcesz posłuchac jeszcze...
innym razem, teraz jest czas na spokojna gorącą herbatę, papierosa i książkę, spokojnie....
Tuesday, January 01, 2008
...egipskie spotkania...czesc kolejna...

no nareszcie nam sie udalo spotkac!
popily, pojadly i pokoledowaly jak nalezy
i oby tak czesciej...
w nowym roku...
nie ma to jak porzadne babskie ploteczki:)
całuje Was dziewczyneczki:)
