uwiklanie. zwalam to na zime, ogolna depresje, nie wiem co jeszcze, czy cos mi nie sluzy?
nie powinno, nie sluzyc. ja tam wiem dokladnie co sie dzieje, umiem to nawet nazwac, ale staram sie nawet nie myslec na wypadek gdyby ktos umial to przeczytac i rozkodowac, nie powinno sie tak dziac. jest noc zeby byl dzien, ciemno zeby swiecila gwiazda, list oddala bo inny przybliza.
wszystko musi byc po cos, wlacznie z tym, co teraz sie dzieje. chwilami mam wrazenie, ze mi glowa peknie, ze nie wytrzymam, ale wytrzymam bo nawet nie mam zadnej alternatywy. troche to smutne, ogladalam wczoraj "Nigdy w zyciu" i stwierdzilam, ze chcialabym miec juz 40 lat. nie jest dobrze. chmury nad glowa.
