Friday, June 30, 2006
...NorMalnie nienoRmalnE


Normalnie nie jestesmy
normalne. czasami się zdarza, a czasami nie. Ten dzień nazwijmy po imieniu - kozak. każdemu przeciez czasami odbija. Może to ze zmeczenia, a może po prostu dorosłosć jest jeszcze tylko cyferką w dokumentach, która z roku na rok się powiększa... a nam powiększa się tylko usmiech:) i neich już tak zostanie na zawsze, ktos musi być nienormalny...
Thursday, June 29, 2006
Tuesday, June 27, 2006
...dwa na siedem...

. Jest siedem grzechów głównych. Ja umiem popełniać nawet dwa na raz - lenistwo i obżarstwo. Najpieerw pół dnia na lotnisku - odprawy, kolejki, pozegnania ia takie tam akcje typu "rodzinne". Nieukrywam, że wizyta na lotnisku była dla mnie jakims przeżyciem bo od kiedy przyjechałam do warszawy samoloty były dla mniejedną z najlepszych rozrywek i potrafiłam godzinami gapić sie jak suną po niebie - białe delfiny. Ale na lotnisku jest inaczej. na niebie są wolne i swobodne - cos imponującego. na lotnisku to juz nie jest wolnosć i swoboda tylko zwykła maszyna, huk, ludzie, kolejki. Samolot w powietrzu to takie jedno fruwające marzenie. Cały dzień upał ponad 30... mialam isć na basen, ale mecz był. Ghana przegrała, czarni bracia jadą do domu. Ja od 3 godzin jak nie więcej usqteczniam dwa grzechy główne naraz - lenistwo, bo nie robię nic produktywnego poza sprawdzeniem czy pranie mi juz nie wyschło na balkonie przy okazji, kiedy wychodze zapalić, a tak poza tym to jem... zupe ogórkową, ciacho z górą bitej smiertany, pozniej sama bita smietane, skrzydełka z sosem, zupke chińską, teraz jestem na etapie grosszku ptysiowego, a w głowie mam już koncepcje wyjscia do sklepu po chipsy... i tak zleci zapewne do wieczora. To smutne. zero kreatywnosci we mnie dzisiaj. ale podpinam to wszystko pod odpoczynek. jutro do pracy grrrr znowu mi nogi beda w tyłek wchodzić i w dodatku mam skasowany nadgarstek... ale wieczorkiem jade na wczasy:) o taaaak tego sie nie moge doczekać:) w oczekiwaniu więc skocze na fajkę a później zrobie twarożek, no i może pójdę po te chipsy...
[prosimy nie sugerować się dzisiejszym opisem dnia, każdemu się zdarza]
Friday, June 23, 2006
Thursday, June 22, 2006
...o jak oddech... ...o jak odpoczynek...
Długi dzień, trochę za długi. Zajeb na maksa 12h na nogach nonstop i zero luzu. W końcu dzień się skończył a do najciekawszych nie należał. umarł dzień niech żyje noc. Baklawa, Beck's i joint uswiadomiły mi o tym, że warto było czekać. W ogóle dowiedziałam się, że była t najkrótsza noc w roku. Spałam krótko, ale mocno, budzika nie usłyszałam, a Ola ma przecież egzamin z warzyw. Dałyśmy jakos rade. W ogóle po co ja to pisze?? nudny dzień, zamuła z dziadkami... ble ble ble... rozstrzaskałam ten problem na jednym piwie i niech tam już będzie - złapię spokój na jeden dzień. Ale wczoraj, kiedy męczyłam to piwo miałam swiadomosć jakiej mi brakowało dotychczas - nic nie muszę, nic... jestem i mam totalny chill w głowie i nei przejmuje się, jaka jutro będzie pogoda bo i tak nie mam parasolki. Ale kupiłam dzisiaj okulary przeciwsłoneczne. dziwna nazwa - PRZECIWSŁONECZNE - przecież nie można być przeciw słońcu... zmęczona jestem i widzę, że ja jeszcze wielu rzeczy na prawde nie rozumiem. i wcale nie jest mi z tym specjalnie źle. Mój blog to moje zatracenie i moja prywatna paranoja. o tak!!!!!!!!
Tuesday, June 20, 2006
...let's chill...
Na niebie jest niebo błękitnea słońce ma kolor słońca, a już dawno nei miałam takiego luzu jak teraz. Wczoraj totalna napinka, o mało co nie spóźniłam się do pracy, poszłam bez sniadania i w kiepskim stanie. Wylałam piwo i dwa driny, ale odwiedzili mnie Marcel z Dianką i jakos wróciłam do siebie. Ale nontop stres każdy cos ode mnie chce, musze być w kilku miejscach na raz. A dajcie wy mi swiety spokój!! Wieczorem dostałam jeszcze dwa miłe telefony naznaczone jakąs przyjaźnią. I od tamtego momentu, paląc sobie fajkę na balkonie złapałam totalny chillout w głowie. luz, spokój i zero napięcia, 100& dystansu i powoli... powoli... wszystko poczeka. trochę dla siebie z tego swiata. i niech na mnie krzyczą i narzekają... i niech mnie nawet ganiają po Grzybowskiej jak ostatnio. ja sie ucze spokoju i bardzo mi z tym dobrze. let's chill...
Thursday, June 15, 2006
Wednesday, June 14, 2006
...ProCesY StarZeniA...
Nie... nas to nie dotknie...
nie teraz...
bo ja mam znowu lat naście i Wy też macie...
a pozory dorosłości tego nie zniszczą, nie damy się wciągnąć:)
zauważyłam wczoraj pierwsze pęinięte naczynko na mojej nodze... moja babcia ma takie więc chyba się starzeje... ale kiedy włączyłam radio był kawałek forever young - nie przepadam, ale utwierdził mnie w tym, że można być młodym nawet z popękanymi naczynkami.
może jeszcze nie będę biegła do apteki po krem przeciwzmarszczkowy... może się nie rozsypie.
To jeszcze nie starość... to tylko obsesja młodości. Dorosłość?? jest pożółkła i nieprzyjemna w dotyku , młodość - zalotna i pachnąca... tak więc do dzieła póki nie pokryją nas gózy, zmarszczki i ...(Anq pamiętasz tory??)... hehe... tęsknię za Wami dziewczynki:*
nie teraz...
bo ja mam znowu lat naście i Wy też macie...
a pozory dorosłości tego nie zniszczą, nie damy się wciągnąć:)
zauważyłam wczoraj pierwsze pęinięte naczynko na mojej nodze... moja babcia ma takie więc chyba się starzeje... ale kiedy włączyłam radio był kawałek forever young - nie przepadam, ale utwierdził mnie w tym, że można być młodym nawet z popękanymi naczynkami.
może jeszcze nie będę biegła do apteki po krem przeciwzmarszczkowy... może się nie rozsypie.
To jeszcze nie starość... to tylko obsesja młodości. Dorosłość?? jest pożółkła i nieprzyjemna w dotyku , młodość - zalotna i pachnąca... tak więc do dzieła póki nie pokryją nas gózy, zmarszczki i ...(Anq pamiętasz tory??)... hehe... tęsknię za Wami dziewczynki:*
Sunday, June 11, 2006
...Dzieńdobry, co podać??...
dzień dobry, co podać?? tak oczywiście mamy pyszne naleśniki, do picia polecam kawę śniadaniową... teraz tak wygląda mój dzień:)
Jest dobrze i będzie jeszcze lepiej tylko siły, potrzeba siły, ale miriam jest dzielną dziewczynką i sobie poradzi oczywiście:)
Podoba mi się, radzę sobie, codziennie nowi ludzie, ciągle coś się dzieje. Nie mam więc czasu mysleć, że już nic z tego nie będzie...
Jest dobrze i będzie jeszcze lepiej tylko siły, potrzeba siły, ale miriam jest dzielną dziewczynką i sobie poradzi oczywiście:)
Podoba mi się, radzę sobie, codziennie nowi ludzie, ciągle coś się dzieje. Nie mam więc czasu mysleć, że już nic z tego nie będzie...
Thursday, June 01, 2006
...a My jaK dZieCi....
Wiosennej burzy zielona grzywa
Horyzont smuży, bruki obmywa
A my naprzeciw
A my naprzeciw
Jak dzieci
Skaleczy serce bolesna drwina
Świat się nie kończy i nie zaczyna
A my naprzeciw
A my naprzeciw
Jak dzieci
Oby nam dane było najwięcej
Otwarte oczy i czułe serce
A my naprzeciw
A my naprzeciw
Jak dzieci
Jest frasobliwa radość istnienia
Kto nie przeżywa świata nie zmienia
A my naprzeciw
A my z nadzieją
A my jak dzieci
Niech nas wyśmieją
My pomachamy do nich Z daleka
Tak długa droga jeszcze nas czeka
Horyzont smuży, bruki obmywa
A my naprzeciw
A my naprzeciw
Jak dzieci
Skaleczy serce bolesna drwina
Świat się nie kończy i nie zaczyna
A my naprzeciw
A my naprzeciw
Jak dzieci
Oby nam dane było najwięcej
Otwarte oczy i czułe serce
A my naprzeciw
A my naprzeciw
Jak dzieci
Jest frasobliwa radość istnienia
Kto nie przeżywa świata nie zmienia
A my naprzeciw
A my z nadzieją
A my jak dzieci
Niech nas wyśmieją
My pomachamy do nich Z daleka
Tak długa droga jeszcze nas czeka









