Friday, July 27, 2007
Saturday, July 21, 2007
...daj mi moment...




















warszawa da sie lubic szczegolnie o poranku. impreza jak impreza. poprostu piatek, nie do konca moj swiat, ale staram sie przyzwyczaic chociaz na chwilke. od jutra biore sie do pracy wiec traktuje to jeszcze jako odreagowanie.prawda taka - nienawidze warszawy, jedyne co mnie tu trzyma na chwile to praca. nic poza tym. jeszcze troche mam szpital w glowie i ponowne przystosowanie sie do swiata sprawia mi momentami trudnosci. dzisiaj jednak odpoczelam. ogolnie nie stalo sie nic szczegolnego, ale poranna glupawka doprawdy poprawia humor, w zadnym wypadku nie mialo to zwiazku z jakimkolwiek alkoholem - z racji antybiotykow czekaja mnie abstynenckie wakacje, co mi raczej wcale nie przeszkadza.
jakies sprostowanie: posta w dresie spotkana w metrze - nie weidzialysmy czy to mezczyzna cz kobieta - doprawdy, totalna konsternacja, reszta: "mam to" - powiedzmy ze potrzeba chwili.
ogolnie rzecz biorac powoli wracam do rzeczywistosci, zaczynam zyc od do, troche mi teraz tego potrzeba, za duzy sie zrobil balagan, pora zaprowadzic porzadki i spokoj w glowie, juz czas najwyzszy. posmialam sie i wysmialam dzisiaj siebie, troche to miasto, ktorego nienawidze i nawet sie go czasami boje, troche rozbilam niepokoju, ktory sie gdzies kumuluje w podswiadomosci, bo ostatnio nontop sie cos zmienia, caly czas sie trzeba o cos bac, jakis atak na moja glowe, ale powoli rozcinam druty, ktore krepuja mysli i zaciskaja sie coraz mocniej na tym co mi pozwala byc taka jaka byc chce. odpoczelam. znowu czas na zmiany.
tymczasem re-fleksji koniec nadszedl. pora isc spac jest 8 rano a ja jeszcze na nogach beztrosko witam nowy dzien. zasypiam wiec z nieuzasadnionym spokojem i swiadomoscia ze wszystko sie pouklada:)
Friday, July 20, 2007
Monday, July 02, 2007
...karaoke... czyli jestesmy po sesji:))))






no to mozemy powiedziec ze jedna noga jestesmy juz studentami II wyzszych miedzywydzialowych studiow filozoficzno-historycznych:))))
jesli chodzi o karaoke to co niektorych nie posadzalam o takie talenty:PPP
ponadto wyszlo z niektorych kilku naprawde dobrych tancerzy:P
kazdy chyba pokazal uwielbienie do alko...
wszystkim buziaki.
100 lat Justynie!!! myszki miki rzadza:D
teraz zapraszam na wakacje:)
...real beat...
co ja mam powiedziec... samotna podroz z plecakiem namiotem i spiworem przez pol Polski a nastepnie do Pragi i jeszcze kilkadziesiat kilometrow dalej gdzie wsrod malowniczych gor i przepieknych krajobrazow dostalam to czego chcialam. festiwal byl w porzadku, poznalam mnostwo cudownych ludzi, odkrylam ze podrozowanie samemu nie jest wcale nudne, nauczylam sie rozbijac namiot;D hehe i wrocilam pare dni pozniej niz planowalam. koncert Anthonego B to kawalek mistyki jak dla mnie, bo spelnilo sie w koncu marzenie, nie znam nawet slow zeby pisac to co sie we mnie utrzymuje do tej pory. caly ten wyjazd uwazam za jedna z najlepszych przygod w moim zyciu. tam gdzie slychac muzyke tam sa dobrzy ludzie:)
powrot do rzeczywistosci byl trudny. po kilku przegadanych nockach, ogromnej dawce dobrej muzyki i pozytywnej energii, 1 godzina snu, 15 godzin w pociagu i egzamin....
warto bylo:)
bless!!!
powrot do rzeczywistosci byl trudny. po kilku przegadanych nockach, ogromnej dawce dobrej muzyki i pozytywnej energii, 1 godzina snu, 15 godzin w pociagu i egzamin....
warto bylo:)
bless!!!











